Share on Facebook
ELEKTRONIKA/TECHNO
ELEKTRONIKA/TECHNO

Where You Go I Go Too

Sound Improvement
nr katalogowy SI40CD
dostępność: produkt niedostępny

CD 19,90









OPAKOWANIEjewel case + książeczka
To w wielu podsumowaniach najważniejszy album roku 2008.
Muzyczne epopeje, inspirowane Tangerine Dream, Vangelisem, krautrockiem Can. Piękne melodie i relaksujaca atmosfera.

”A modern electronic masterpiece” (5/5 Album Of The Month, IDJ Magazine)
“he shoots for the stratosphere and lavishly scores” (4/5, Spin Magazine)
“You Go I Go Too is a triumph of sound design, as impeccably crafted as a Starck chair--and as geared to comfort, too (4/5, The Guardian)
“Wherever Lindstrøm wants to go we want to go too!” (4/5, Mixmag)
“There’s no question that Where You Go I Go Too is one of the year’s most coherent, craftily executed albums” (9/10 Dusted Magazine)
“Where You Go I Go Too takes the meaning of the term "full-length" quite literally, stretching his already epic electronic disco into works of effortless symphonic grandeur” (9/10 Prefix magazine)
"Where You Go I Go Too has all the hallmarks of a masterpiece from a reclusive auteur" Pitchfork (8.6 out of 10)
"Where You Go I Go Too is one of those releases that is custom-made for late summer evenings." Almostcool (8.25 out of 10)
"he reinvents disco as whooshing space music" (The Telegraph)
Czy można dodać coś więcej? Powyższe fragmenty recnezji mówią lepiej niż jakiekolwiek marketingowe slogany, z jak unikalną i niezwykłą płytą mamy do czynienia. 3 kawałki, niemal 60 minut muzyki. Zaskakujące arcydzieło Lindstroma - „Where You Go I Go Too“ wyznacza nowe standardy na scenie tanecznego-popu.
Genialny szaleniec czy pretensjonalny dziwak – mógłby zapytać ktoś niezorientowany widząc na timecody albumu rekomedowanego jako disco-pop. Norweski przystojniak – Lindstrom przypomina jednak, że po kilkanaście minut trwały też hity Donny Summer czy miksy Larry’ego Levana. A rozbuchana wyobraźnia i niezwykle szczodry talent Skandynawa po prostu nie pozwoliły mu przykroić jego ambitnej wizji do zunifikowanego formatu klasycznego singla.
„Najwieksza radością jest pozwolić muzyce ewoluować i śledzić jej powolny ruch zamiast zamartwiać się jak upchnąć wszystko w kilku minutach. To daje poczuczucie wolności“– mówi o tytułowej, trwajacej ponad 20 minut space-disco-odysei. Lindstrom wyzwala taneczną formę nie tylko z czasowych ograniczeń.
Produkujac kolejne single, remiksy, w efekcie najróźniejszych kooperacji wykształcił własny dystynktywny, unikalny sound. Zaś na swym autorskim albumowym debiucie w ambitnej formie syntetyzuje inspiracje klasyką disco i popu, ale tez tradycją Krautrocka czy minimal music. Can „Tago Mago“ i „Careless Whispers“ George’a Michaela, „Cupid And Psyche“ Scritti Politti i „Phaedra“ Tangerine Dream, Moroder i Isolee, Vangelis i Arthur Russell. Space disco Lindstroma w równej mierze żywi się avant-klasyką ostatniego ćwierćwiecza, co mainstreamowym popem. Paradoksalnie jednak – jak napisał Tim Finney w recenzji dla Pitchforkmedia – „im bardziej muzyka Norwega czerpie z przyszłości, tym bardziej przemawia własnym, unikalnym, współczesnym głosem.“
Nie trzeba jednak dla Lindstroma na siłe szukac punktów odniesienia, tworzone przez niego kompozycje pochłaniają bowiem po kilku pierwszych taktach i dostarczają przyjemnosci znacznie bardziej intensywnych niz tylko intelektualne.
Hipnotyzujące syntezatorowe barwy i urokliwe harmonie, psychodeliczne gitarowe motywy i wciągające rytmy – a wszystko odbite w dyskotekowej kuli i w głębiach dubowego echa. „Where You Go“ to płyta wielowymiarowa, trafiająca do najrożniejszych słuchaczy - świetne party records, ale przede wszystkim autorska wizja muzyki pop. Kompozycje, choć długie, mają niezwykle przemyślną architekturę, a mnogość atrakcyjnych motywów nie mąci poczucia przejrzystości. Wirtuozerię Norwega można tłumaczyć klasycznym muzycznym wyksztalceniem, a może także doświadczeniem, jaki zdobył jako nastolatek grajac w zespołach hard rockowych. Jak przyznaje do dzis anonimowo pogrywa covery Kiss i innych gitarowych klasyków. Jego wszechstronne zainteresowania sprawiają, że niemal nie wychodzi ze studia. Ostatnio pracuje nad popowymi piosenkami z wokalistka z Oslo - Christabelle Solale. Zafascynowany free jazzem wraz z Joakimem Haughlandem ze Smalltown Supersound założył kolejna wytwórnie Stromland, zaczynając od reedycji zapomnianych awangardowych klasyków z lat 70-tych.
Elektroniczna muzyką taneczną i dizdżejowaniem zajął sie dopiero po ukonczeniu 25 roku życia. W ciągu kilku lat stworzył ponad 30 remiksów – m.in dla Franz Ferdinand, Roxy Music, LCD Soundsystem, Annie czy Sally Shapiro. Jak mówi jednak–w ostatnich miesiącach narastało w nim poczucie, że najlepsze idee oddaje pracując dla innych, zamiast wykorzystać je we własnych kompozycjach “Nie chciałem być uzależniony od tanecznej formuły, a właśnie tego oczekują zamawiający remiksy” – przyznaje. Lindstrom miał dosyć podkręcania tempa. Na nagranie “Where I Go” poświecił kilka miesięcy – niektóre partie grając na “żywych” instrumentach, inne na analogowych syntezatorach, część z nich zaś żmudnie programując. „Kombincja brzmien cyfrowych i analogowych, żywych i programowanych ciekawi mnie juź od pewnego czasu. Jestem pod wrażeniem nowej muzyki artystów, która potrafi brzmieć jak nagrania z 69 lub 83 roku – mówi nieco ironicznie – ale ja w swojej muzyce próbuje zaszcepic pierwiastek współćzesny, połćzayć stare z czymś jeszcze nieznanym. – mówi.
Jak przyznaje, mógłby w studio siedzieć znacznie dłużej, bo zwykle tworzy kilka różnych wersji danego kawałka, by poźniej móc wybrać tą najlepszą. Epicka forma kompozycji wymagałą więc szczególnej dyscypliny. Muzyk miał już jednak podobne doświadczenia, choćby z pracy przy kultowym już kawałku “There’s A Drink In my Bedroom And I Need A Hot Lady” (dostępnym na singlowej kolekcji “It’s A Feedelity Affair”) – skróconym z osiemnastu, do trzynastu minut.
Choć „Where You Go“ często szufladkowane jest jako muzyka taneczna, sam twórca podkreśla, że najważniejsza dla niego jest nie parkietowa funkcjonalność i związana z tym warstwa rytmiczna, ale element melodyczny:
„Dlatego tak lubię disco – bo w tych nagraniach jest idealny balans pomiedzy rytmem i harmonią. Po erze disco muzyka klubowa skupiła sie na patentach rytmicznych, zaniedbując melodię. To można zrozumieć – w końcu ludzie tańczą do rytmu. Ale mnie zawsze fascynowało to, jak twórcy disco łączyli bogate smyczkowe czy orkiestrowe aranżacje z bębnami“. Jego tworczosc to jednak cos wiecej niż disco revivalism. To zmysłowe taneczne delirium, ale i intelektualny koncept. A długie kawałki to oszałamiające dżwiekowe poematy, erupcje twórczej energii, które doczekały się już porównań z dokonaniami asów współczesnego sztuk wizualnych. Sam Lindstrom, choć ucieszony recepcją krążka, tonuje pretensjonalne zapędy krytyków, mówiąc przekornie: „rozmiar kompozycji może odstraszyć słuchaczy, ale tworzenie ich było po prostu niezłą zabawą. Muszę wymyślać coś nowego, żeby się nie nudzić.”


TRACKLISTA

1. Where You Go I Go Too
2. Grand Ideas
3. The Long Way Home
ELEKTRONIKA/TECHNO
ELEKTRONIKA/TECHNO
LINDSTROM

Where You Go I Go Too

CD 19,90
To w wielu podsumowaniach najważniejszy album roku 2008. Muzyczne epopeje, inspirowane Tangerine Dream, Vangelisem, krautrockiem Can. Piękne melodie i re ...
7 dni
ELEKTRONIKA/TECHNO
ELEKTRONIKA/TECHNO
48 Godzin
ELEKTRONIKA/TECHNO
ELEKTRONIKA/TECHNO
48 Godzin
ELEKTRONIKA/TECHNO
ELEKTRONIKA/TECHNO
48 Godzin
ELEKTRONIKA/TECHNO
ELEKTRONIKA/TECHNO
48 Godzin
ELEKTRONIKA/TECHNO
ELEKTRONIKA/TECHNO
48 Godzin
ELEKTRONIKA/TECHNO
ELEKTRONIKA/TECHNO
48 Godzin